Grrr!

Posted: 16 kwietnia 2009 by VoiceOfCommonSense in
2

Człek - istota żarłoczna. Ale po kolei.

Najpierw film:



... i po świętach. Jakoś nie tęsknię, choć nie powiem - całkiem miło się wypoczywało.

Ale jak już wspomniałem - człek istota żarłoczna. Dwudniowe świąteczne obżarstwo nie wystarczyło i w poniedziałkowe popołudnie wybrałem się z Lepszą Połówką i Protoplastami na lody do pszczyńskiego DolceVita. A że nie tylko my na to wpadliśmy i znalezienie miejsca w lokalu graniczyło z cudem, postanowiliśmy przejść się po parku. Jak się okazało, nie tylko kaczki i wiewiórki czają się tam między drzewami. Mnie udało się bowiem przywieźć do domu porządne przeziębienie, co przy znacznie dodatnich temperaturach nie jest niczym przyjemnym, jeśli w ogóle można o tego typu dolegliwościach mówić w pozytywnych kategoriach. Boli łeb, gardło, nos i parę innych organów, o których istnieniu do tej pory nie miałem pojęcia.

Pocieszam się myślą, że z reguły zdarza mi się to dwa razy do roku - następny raz na 100% jesienią :)

PS:Przy okazji pragnę zdementować poniższą reklamę i ogłosić bojkot firmy produkującej ten lek. Wtryniłem całe opakowanie i czuję się jeszcze gorzej :P



Zna ktoś jakiś babciny sposób na katar? :)

Co ma Szatan do pogody?

Posted: 1 kwietnia 2009 by VoiceOfCommonSense in
1



Dziadzieję. Swego czasu na samą myśl o słońcu robiło mi się niedobrze: a bo będzie mi za ciepło, a bo będzie walić po oczach, a bo to, a bo tamto. Ostatnimi czasy zauważam jednak zdecydowaną potrzebę obcowania z promieniami UV, co, biorąc pod uwagę, że przez ostatnie pół roku przewaliły się przez nasz kraj chyba wszystkie możliwe odmiany zimy, brzmi całkiem logicznie. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych paru miesięcy nie będę musiał oglądać już śniegu, śniegu z deszczem, gradu ze śniegiem i innych tego rodzaju wybryków natury.

Jak to poeta trafnie ujął: "Serce roście patrząc na te czasy". I miał chłop rację, bo ileż można!

Z obserwacji otoczenia wnioskuję, że nie tylko mi się humor poprawia. Ba, niektórym to nawet nieco odbija. Na przykład wczoraj byłem świadkiem groteskowo-komicznej scenki, w której dramatis personae - dwóch na oko 5-letnich chłopców - uganiało się za podmiotem lirycznym (gołąb miejski), drąc się na cały czechowicki rynek: "Ave Szatan!!!". Zawsze wierzyłem w bogactwo słownictwa młodszych pokoleń, ale tym razem przekroczyło to moje możliwości intelektualne :) :) Pikanterii całej scence może dodać fakt, że całość rozgrywała się jakieś 20 metrów od kościoła. Cóż - musi być jakaś równowaga na świecie :) I tym jakże optymistycznym akcentem...