Zimno...
Posted: 24 stycznia 2010 by VoiceOfCommonSense inJakiś czas temu postanowiłem sobie, że nie będę narzekał na pogodę. No bo jakby nie było, to mam na nią raczej znikomy wpływ. Wypuszczenie w powietrze kilkudziesięciu centymetrów sześciennych dezodorantu wcale nie powiększy na zawołanie dziury ozonowej i nie podniesie temperatury (co najwyżej przyczyni się do mojej śmierci przez zagazowanie), bieganie wokół ogniska wcale nie przyniesie deszczu w czasie suszy (szosa sucha), a złożenie dziewicy w ofierze Perunowi nie ochroni mojego domostwa przed niespodziewaną wizytą pioruna kulistego. Postanowiłem zatem dać sobie spokój.
Wiadomo jednak, że postanowienia są po to, żeby je łamać :P.
Lubię zimę. Nawet bardzo. Lubię, kiedy śnieg skrzypi pod nogami i kiedy wrony siadają gromadnie na oszronionych drzewach.
Ale gdy muszę w temperaturze -15*C wykręcać z golfa padnięty akumulator za pomocą klucza trzynastki - jakoś zapominam o całym tym zimowym romantyzmie, a jedyne słowa, które cisną mi się na usta, to te, które w polskich filmach tłumaczy się na 'terefere' i 'mamisynku'. Podobne odczucia towarzyszą mi na dworcu autobusowym, kiedy autobus z niewiadomych mi przyczyn postanawia nie przyjechać, albo gdy z jeszcze bardziej tajemniczego powodu wciąż nie zamarznięta kałuża ląduje po starciu z zimową oponą półciężarówki prosto na moich świeżo wyprasowanych dżinsach. I niech ktoś tylko coś wspomni o globalnym ociepleniu, to nie ręczę za siebie...
Z wieści zdecydowanie bardziej pozytywnych okazało się, że jakże drogi mi Zepsół dostał się do ćwierćfinału przeglądu organizowanego przez jedną z popularnych stacji radiowych. Zachęcam zatem wszystkich do spontanicznego i niczym nie wymuszonego głosowania na Noxi :)

