Przewrót
Posted: 11 lutego 2009 by VoiceOfCommonSense in
Najnowszy 'Przekrój' postanowił raz na zawsze rozprawić się z rzeczami, za których oczywistość statystyczny obywatel Ziemi (-ii?) dałby sobie odciąć niejedną część ciała. I co się okazuje? Że n.p. oglądanie telewizji z bliska wcale nie szkodzi oczom, że Edison nie wynalazł żarówki, że Disney wcale nie utkwił na wieczność w komorze kriogenicznej, że jak się spadnie z roweru i rozwali kolano to woda utleniona może co najwyżej pogorszyć nasz stan oraz że bańki wcale nie leczą.
Wychodzi na to, że połowa wojen z rodzicami z zamierzchłych czasów mogła w ogóle nie mieć miejsca. Mógłbym sobie był siedzieć metr przed telewizorem i oglądać ulubionego 'Piaskowego stworka', wygodnie przy tym rozpierając się w fotelu i nie martwiąc się, że jak dotknę obolałymi od baniek plecami oparcia, to umrę z bólu.
Frustrujące, że człowiek dowiaduje się takich rzeczy tak późno. Chociaż, jak mówi staropolska mądrość 'Better now than never'.
Najbardziej jednak rozbawił mnie mit dotyczący Franka Zappy, którego oskarżano swego czasu o skonsumowanie własnej materii organicznej o wdzięcznej nazwie 'kupa'. Jak sam to skomentował: „Bajeczka głosi, że podczas koncertu wysrałem się kiedyś na scenie i zjadłem. Ludzie, zanotujcie to sobie: nigdy nie zjadłem gówna na scenie, w ogóle zaś najbliższy zjedzenia gówna byłem w 1973 roku, spożywając posiłek w bufecie Holiday Inn w Fayetteville w Karolinie Północnej” :) :) :) I jak tu nie kochać muzyków rockowych za ich wypowiedzi?
Lektura przednia. Czekam jeszcze, aż ktoś powie, że podatki to mit i zostały wymyślone przypadkowo, ale że się przyjęły, to już jakoś zostały. Albo że tak naprawdę samochód może jeździć na 'Muszyniance' (koniecznie gazowanej!), tylko jakoś ludzie przyzwyczaili się do przekreślonego Pb.
I tym optymistycznym akcentem...

Oglądanie telewizji zarówno z bliska, jak i z daleka szkodzi. Nie tylko oczom.