Carmageddon
Posted: 26 marca 2010 by VoiceOfCommonSense in
Dwa dni temu mój portfel zwiększył swą objętość, a to za sprawą oficjalnego pozwoleństwa Ministra Transportu na kierowanie pojazdami o masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony :) Jeżdżę więc sobie ile wlezie pożyczanym póki co od Lepszej Połówki pełnoletnim golfem, kątem oka obserwując przerażenie rysujące się na jej twarzy, i głęboko wierzę, że nie wyląduję przy ostrzejszym zakręcie na drzewie, nie potrącę wracającej z zakupów staruszki, nie stracę na dwupasmówce wycieraczek czy anteny radiowej ani nie wyprawię na tamten świat jeżykowej rodzinki, która nieświadoma zagrożenia z mojej strony wybrała się może właśnie na spacer po asfalcie.
Na szczęście jakoś specjalnie nie mam stracha i nawet wychodzą mi manewry, za których spapranie jeszcze niedawno wciąż całkiem świeżo wyryty w mojej pamięci instruktor sprałby mnie zeszytem po łbie albo pasem bezpieczeństwa po dupie. Grunt to wierzyć w swoje możliwości :) Jestem zatem na - nomen omen - dobrej drodze do podniesienia mojego skilla :)
Przy tym wszystkim próbuję namówić Lepszą Połówkę, żeby zgodziła się na naklejenie na tylną szybę zielonego listka (nie, nie marihuany :P ), coby każdy jadący za mną przypomniał sobie czasy, kiedy to sam mylił dwójkę z czwórką, nie wiedział, do czego służy tylne lusterko i zwracał uwagę na ograniczenia prędkości ( :P ). Przekonywanie idzie mi z różnym skutkiem, ale na chwilę obecną odpowiedź brzmi: "Nie, bo wstyd" :) I nawet nie pomaga argument: "Może po prostu pomyślą, że jesteś z Kanady" :)
Nie poddam się jednak tak łatwo. W końcu co jak co, ale cała masa oblanych egzaminów nauczyła mnie przynajmniej jednego - wytrwałości :)
Tyle z drogi. Po dalsze newsy w tym temacie zapraszam za parę dni do kroniki policyjnej :)
I tym optymistycznym akcentem...

Wszystkiego naj z okazji urodzin Drażu...
Pozdrawiam
MP