Dzień świstaka
Posted: 24 lutego 2009 by VoiceOfCommonSense in
Gdyby jakimś cudem sprawdziła się ponura wizja scenarzysty filmu "Dzień świstaka", wcale nie obraziłbym się, gdyby to dzisiejszy dzień zapętlił się w czasoprzestrzeni. Sądzę, że nie próbowałbym załatwić sprawy tosterem w wannie albo innym skokiem z okna. Za to codziennie dowiadywałbym się, że:
1.niektórym urodzi się upragnione dziecko;
2.niektórzy dostają upragnioną pracę;
3.niektórzy dostają kolejne zlecenie;
4.niektórzy są chwaleni za pracę, którą wykonują.
Swego czasu moim mottem przewodnim było jakże wesołe i optymistyczne hasło: "Tomorrow never happens. It's always the same fucking day". Jeśli faktycznie tak jest, to niech 24 luty będzie tym dniem. Nie będę oponował :]
Na koniec jeszcze piosenka, która dość dobrze pasuje do dnia dzisiejszego:

Fuck, Grendel... 24 LUTEGO!!! Panie tłumacz :P
I wszystkiego najlepszego z okazji dziecka/pracy/zlecenia/pochwał* :-)