Wywczas

Posted: 4 maja 2009 by VoiceOfCommonSense in
0

Zaniedbałem. Ale będzie lepiej.

Weekend majowy minął mi pod znakiem prac wszelakich. Piątek - kończenie tłumaczenia piątej już książki. Kto próbował tego typu sportów, pewnie wie, że najgorzej tłumaczy się 2 ostatnie strony - człowiek wie, że już zbliża się do końca i coraz ciężej mu idzie. Nie podejrzewam, żeby wynikało to z tęsknoty za dalszą lekturą danego dzieła, ale konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi powyższe zjawisko.

W sobotę w ramach odreagowania wysiłku intelektualnego posprzątałem pokój. Ku zadowoleniu mojej Lepszej Połówki :)

A potem nawet udało mi się parę godzin poobijać. Mam na to zresztą niezawodny sposób, którego logo prezentuje się tak:



Nie ma to jak rozwalić paru Stroggów w ramach szeroko zakrojonej akcji pojednania z istotami pozaziemskimi :)

Tyle. Time is of the essence.

0 komentarze: