Destrukcja (ta zła i dobra)

Posted: 2 listopada 2009 by VoiceOfCommonSense in
0

"...
I krwią szkarłatną spłynęły ulice,
A gawiedź w popłochu odrzwia swe drwami zabijać poczęła
I dziatwę po domostw kątach pochowała.
Oto bowiem rydwan czterokołowy
W majestacie swym wtoczył się na bruk,
A Śmierć tchem morowym niebo błękitne zasnuła.
Dzień sądu nadszedł..."


Mniej więcej tak w skrócie mogę opisać moje dzisiejsze wyczyny za kierownicą opatrzonej stosowną "elką" toyoty yaris :) Nie ma co ukrywać, że przerwa, jaką zrobiłem sobie w kwestii prawa (lewa) jazdy sprawiła, że wyszedłem z wprawy (przy założeniu, że w ogóle kiedykolwiek w niej byłem :P ). Mam dziwne przeczucie, że jeszcze sporo paliwa upłynie w baku, zanim z dumą wyjdę z WORD-u i wyjmę z kieszeni cygaro zwycięstwa. Do trzydziestki jednak parę lat mi jeszcze zostało, więc zamierzam podejmować kolejne próby walki ze skrzynią biegów :) Potem rezygnuję. Nawet mój upór ma granice :P

Z niusów zdecydowanie bardziej uskrzydlających warto nadmienić, że w zeszłą sobotę zagraliśmy z Zespołem drugą Sztukę. Jak wynika z ustaleń Policji i zeznań świadków, bardziej energetyczną, spójną i świadomą. Zebrane dowody wskazują na to, iż:

a) tak oto prezentowała się scena przed naszym występem:



b) a tak tuż po nim:



:)

Posialiśmy zatem nieco pozytywnego zniszczenia, za co jeszcze organizator postawił nam piwo, a pewien człowiek o bliżej nieokreślonych personaliach zwrócił się do nas z prośbą o autografy (O_o), których zresztą (bez gwiazdorskiego nadęcia - póki co :P :P) z chęcią mu udzieliliśmy. W swej naiwności pewnie zrzekliśmy się tym samym własnych nerek i innej maści żywotnych organów, ale radość nie z tej ziemi :) :) :)

0 komentarze: