Pole walki

Posted: 26 listopada 2009 by VoiceOfCommonSense in
2

Kurwa, że tak mało romantycznie zacznę. Jest parędziesiąt minut po 1:00 w nocy, a ja zamiast oddawać się błogiemu wypoczynkowi, łażę po pokoju tam i z powrotem i poluję na jakąś *%#$&@*@ muchę. Gdzie tu jakaś sprawiedliwość dziejowa? Człowiek chce sobie trochę świeżego powietrza wpuścić w cztery ściany, a kończy na skraju załamania nerwowego.

Po 20 minutach czajenia się, uzbrojony w kapcia i gazetę, postanowiłem wykorzystać chwilową, pozbawioną durnego bzyczenia ciszę i wylać swoją frustrację na bloga. Nie trudno odgadnąć, że - zgodnie z wszelkimi prawami Murphy'ego - kiedy tylko rozsiadłem się wygodnie i przykryłem kołdrą, czarna kulka ponownie zaczęła unosić się w powietrzu. Czy one to mają w genach? A może instynkt każe im wyprowadzać z równowagi wszelkie organizmy o mniejszej ilości oczu niż przewidują ichnie standardy?

Stwórca w swym nieskończonym geniuszu miał chyba akurat gorszy dzień, kiedy wpadł na jakże doskonały pomysł powołania do życia instytucji zwanej muchą. Ani to przydatne, ani ładne, ani gazety sprzed drzwi nie przyniesie - dramat. Nietzsche miał rację.

PS: Jakże licznej populacji much w Polsce dedykuję poniższy cytat z klasyka:

2 komentarze:

  1. ginewra says:

    W Cz-Dz mieszkają zmutowane, zimowe muchy:P

  1. Ciesz się, że to nie upierdliwa komarzyca :P